Kiedy rozmowy stają się tylko organizacyjne.

Są rozmowy o tym, co trzeba zrobić.

Czasem brakuje tych o tym, co dzieje się między nami.

Kto odbierze dziecko. O której trzeba wyjść. Co kupić po drodze. Kiedy zapłacić rachunek.

Takie rozmowy są częścią codzienności. Bez nich trudno byłoby razem coś zorganizować.

Czasem jednak zaczynają zajmować prawie całą przestrzeń.

Rozmawia się dużo, ale głównie o tym, co trzeba ustalić albo załatwić.

A to, co bardziej osobiste, łatwo przesunąć na później.

Najpierw dlatego, że jest się zmęczonym. Potem dlatego, że nie ma dobrego momentu. A czasem po prostu dlatego, że kolejne dni szybko się zapełniają.

I można nie zauważyć, kiedy rozmowa zaczyna przypominać bardziej koordynację niż spotkanie dwóch osób.

To nie znaczy, że w relacji nie ma już nic więcej.

Być może po prostu coraz rzadziej pojawia się miejsce na pytania, które nie prowadzą do żadnego konkretnego ustalenia.

„Jak się ostatnio masz?”

„Co zostało Ci po tej sytuacji?”

„Jest coś, o czym chciałbyś pogadać?”

Takie pytania nie rozwiązują spraw organizacyjnych.

Ale czasem otwierają zupełnie inny rodzaj rozmowy.

Bywa też, że łatwiej zostać przy faktach.

Fakty są konkretne. Można coś ustalić, zdecydować i przejść dalej.

Trudniej powiedzieć: „Ostatnio czuję, że trochę się mijamy.”

Albo: „Chciałbym chwilę porozmawiać o czymś, czego nie trzeba od razu rozwiązywać.”

Nie każda rozmowa musi prowadzić do decyzji.

Czasem może po prostu być chwilą, w której niczego nie trzeba ustalać.

Jeśli dziś łatwiej Ci przeczytać niż mówić, możesz zajrzeć do Pauzy.