Samotność w nocy

W dzień łatwiej się rozproszyć.

Noc działa inaczej — robi się ciszej, a to, co w środku, brzmi głośniej.

Są obowiązki. Rozmowy. Ruch.

Nawet jeśli coś uwiera, można to odsunąć na później.

Noc działa inaczej.

Kiedy robi się cicho, myśli przestają czekać.

Wracają sprawy, które w ciągu dnia były „do ogarnięcia później”.

Czasem to konkretna sytuacja. Czasem rozmowa, która nie wyszła.

A czasem trudno nawet powiedzieć, o co chodzi.

Po prostu jest ciężej.

W nocy wszystko wydaje się większe. Wątpliwości brzmią głośniej.

Nie dlatego, że naprawdę są większe. Tylko dlatego, że nie ma już tylu rzeczy, które je zagłuszają.

W ciągu dnia ktoś coś powie. Zadzwoni telefon. Trzeba gdzieś wyjść.

W nocy zostaje się z tym samemu.

Nie każdy ma obok kogoś, do kogo można się odezwać o tej porze.

Nie każdy chce budzić innych swoimi myślami.

„Nie mogę zasnąć.” „Za dużo myślę.” „Jakoś mi niespokojnie.”

To krótkie zdania. Ale często znaczą więcej.

Samotność w nocy nie zawsze oznacza brak ludzi w życiu.

Czasem oznacza brak rozmowy wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna.

Nie chodzi o rozwiązania.

Czasem chodzi tylko o to, żeby ktoś był.

Noc mija.

To brzmi prosto, ale jest prawdziwe.

Myśli, które w ciemności wydają się ogromne, rano często zmieniają proporcje.

A jeśli nie — warto mieć gdzie je wypowiedzieć.

Czasem wystarczy następnego dnia powiedzieć: „Wczoraj było mi trudno zasnąć.”

To niewielkie zdanie. Ale potrafi otworzyć coś większego.

Jeśli wolisz przeczytać niż mówić, możesz zajrzeć do Pauzy.